Janusz Zemke
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

Uważam, że...

Dobre warunki pracy dla polskich przewoźników

– Polscy przewoźnicy są obecnie największą grupą przedsiębiorców drogowych na europejskim rynku. Codziennie, po Unii Europejskiej kursuje 200 tysięcy ciężarówek z Polski, a transportem międzynarodowym zajmuje się 32 tysiące przedsiębiorstw.

Potrafią one umiejętnie wykorzystać wstąpienie Polski do Unii Europejskiej i pracować efektywnie na konkurencyjnym rynku.

Nie ma wątpliwości, co do tego, że kierowcy ciężarówek muszą mieć dobre warunki pracy i godną płacę. Ponieważ są obciążeni pracą przebywają często wiele dni poza domem, muszą mieć także zapewniony właściwy odpoczynek i zapewnione bezpieczeństwo.

Uważam w tym kontekście, że błędne są prace w UE nad tymi rozwiązaniami, które wprowadzają dodatkowe obciążenia administracyjne dla przewoźników, nie poprawiając w rzeczywistości sytuacji bytowej kierowców. Moim zdaniem, dzisiaj istota wysiłków Unii Europejskiej i poszczególnych państw członkowskich powinna polegać na poprawie infrastruktury drogowej, w tym na budowie nowych parkingów odpowiednio wyposażonych i bezpiecznych.

Janusz Zemke

Strasburg,

16 maja 2017 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA STAŻYSTÓW POSŁA J. ZEMKE

Obraz 1969

Polska Prezydencja w Radzie UE

1 stycznia 2012 r. po raz siódmy w historii prezydencję w Radzie Unii Europejskiej przejęła DANIA. Tym samym zakończyło się, sprawowane od 1 lipca 2011 roku polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej.

Czytaj całość »

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

W UNII EUROPEJSKIEJ

* W UE na jednego emeryta pracuje teraz czterech Europejczyków. W 2020 r. będzie ich pięciu, a w 2060 r. tylko dwoje.

* Średni wiek przejścia na emeryturę w 2010 r. to 61,4 lata.

* Przewidywana dziś długość życia mężczyzn to 76 lat, kobiet - 82. W 2060 r. będzie to już 84 lata dla mężczyzn i 89 lat dla kobiet.

* Odsetek liczby osób pracujących w porównaniu do liczby osób powyżej 75 roku życia wzrośnie z 25,4 proc. dziś do 53,5 proc. w 2060 r.

* W 2060 r. wydatki publiczne związane ze starzejącym się społeczeństwem będą wynosić już 4,75 proc. PKB, a wydatki związane z emeryturami 2,4 proc. PKB.

Czytaj całość »

GALERIE FOTO

Obraz 728

Internauci piszą...

Kto doczeka?

Szanowny Panie Europośle!
Na wstępie chciałbym wyrazić ogromną wdzięczność i jeszcze większy szacunek dla Pana jako orędownika służb mundurowych.

W MO i Policji przesłużyłem 31 lat. Na emeryturę odszedłem w 2006 roku. Posiadam niestety epizod służby w SB (13 miesięcy w latach 1988-1989). Będąc objęty ustawą tzw. dezubekizacyjną w 2010 roku, nie mam żadnych wątpliwości, iż obecna ustawa obejmie mnie również.

Nie czekając na decyzję ZERMSWiA, w dniu 07.04.2017 roku wystąpiłem w trybie administracyjnym do MSWiA z wnioskiem o objęcie mnie zapisem art. 8a ustawy. Po trzech tygodniach otrzymałem pismo informujące mnie, iż z uwagi na potrzebę dokonania licznych sprawdzeń, decyzja zostanie wydana w terminie późniejszym, najdalej do 21.08.2017 roku. Pismo to zrodziło u mnie przekonanie, iż z góry założono, że decyzja będzie negatywna, a ustalony termin ma uniemożliwić mi odwołanie do Sądu Administracyjnego przed 01.10.2017 roku, kiedy to zabrane mi zostanie 70 proc. dotychczas odbieranego świadczenia. Jeżeli nie mylę się i celnie odczytałem intencje MSWiA, to zakładam, iż nikt nie otrzyma decyzji ZER na tyle wcześnie, aby zdążył ze skierowaniem sprawy na drogę sądową.

Pozytywna weryfikacja dotyczy ok. 10 tys. osób. Wszystkie te osoby lub ich rodziny będą wnosić sprawy do Sądu. Sprawy będą kierować również osoby, które bądź to nie były weryfikowane, bądź weryfikowane negatywnie, w stosunku do których będzie zastosowany przelicznik 0 proc. W sejmie procedowana jest podobna ustawa dot. emerytur wojskowych.

Należy zatem spodziewać się kilkudziesięciu tysięcy pozwów. Jeżeli jedynym sądem właściwym do ich rozpatrzenia będzie Sąd Okręgowy w Warszawie, ich rozpatrzenie może potrwać kilkanaście lat. Następne kilkanaście lat zajęłoby rozpatrzenie apelacji przez Sąd Apelacyjny (będąc powodem w innej sprawie, w której odbyło się 11 rozpraw, Sąd Okręgowy w Warszawie procedował ją 5 lat. Rozprawa apelacyjna odbyła się po następnych 2 latach).

Wniesienie skargi do Trybunału w Strasburgu wymaga wykorzystania opisanych procedur na gruncie prawa krajowego. Zatem możliwość taka staje się czysto teoretyczna.

Z wielka uwagą śledzę Pański poradnik dla emerytów mundurowych oraz stronę FSSM, ale mam coraz większe wątpliwości czy w świetle przedstawionych liczb, jakiekolwiek znaczenie mają przedstawiane wskazówki i porady. Oczywiście wszyscy skrzywdzeni tą represyjną ustawą podejmą walkę lecz większości nie starczy życia, by ją wygrać. W rezultacie świadczenia, których zostaną bezprawnie pozbawieni, nie
zostaną w większości nigdy przywrócone.

Sądzę, iż kierownictwo MSWiA oraz działacze PiS doskonale zdają sobie sprawę z bezprawności uchwalonej ustawy, zdają sobie sprawę, iż niesłusznie zabrane świadczenia będą musiały być przywrócone. Mają jednak również świadomość paraliżu Sądu i nie martwią się czymś, co może nastąpić za kilkanaście lat. Jeżeli nie nastąpi zdarzenie skutkujące usunięciem z systemu prawnego tej ustawy lub jej nowelizacja, będziemy wszyscy świadkami największego bezprawia w
historii RP. Nic takiego jednak się nie stanie za rządów chorego z nienawiści PiS-u.

Żywię nadzieję, iż będzie to możliwe pod rządami innego ugrupowania. Zapewne nie będzie mogło to nastąpić wcześniej niż za 3-4 lata, ale to i tak znacznie szybciej niż prognozowane przeze mnie kilkanaście lat.

Nigdy nie złamałem prawa, a mimo to dano mi zrozumieć jak czuje się osoba skazana, której niewinność została wykazana po wielu latach.

Serdecznie pozdrawiam, życząc przede wszystkim dużo zdrowia.
Z poważaniem (dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke), 12 maja 2017 r.

*** 

Czytaj całość »

Kurs obsługi komputera

Obraz 1651

EUROPEJSKIE DROGI – radio Pomorza i Kujaw

Polecamy Państwu wysłuchanie audycji Wojciecha Sobocińskiego pt. "Europejskie drogi", które cyklicznie nadawane są w środy o 12,15 na antenie Polskiego Radia Pomorza i Kujaw. 

 

Czytaj całość »

Licznik odwiedzin

7642234
Obecnie stronę przegląda
137 użytkownik(-ów)
  • RSS RSS: Aktualności
  • RSS RSS: Komunikaty
  • UWAGA członkowie grupy ZEMKE TEAM! W dniach 23-27 czerwca br. poseł Janusz Zemke zaprasza kolejne 54 osoby z regionu na wyjazd do Brukseli. Będą wśród nich dwie osoby z grona ZEMKE TEAMU, których adresy e-mailowe poseł wylosował 20 maja o godz. 18,00 w Warszawie. Są to: tap3@...pl oraz zbyszkoimaria@...pl Gratulujemy!.

Sonda

Jak PE powinien wpływać na przyszłość Europy?

Komentarz na gorąco...

Ograniczajmy marnotrawienie żywności

– Ograniczenie marnotrawienia i zwiększenie bezpieczeństwa żywności, to cele nie tylko gospodarcze, ale także etyczne.

Z przekonaniem poparłem sprawozdanie przygotowane przez posła Biljana Borzana, przedstawione na majowej sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Uważam, że należy wspierać wszystkie działania ograniczające marnotrawienie żywności.

Na świecie, co roku jest marnowanych ponad 30 proc. wytwarzanej żywności. W Unii Europejskiej skala tego zjawiska jest wysoce niepokojąca, gdyż rocznie marnuje się 80 milionów ton żywności.

Z zasady podkreśla się wymiar gospodarczy tego zjawiska. Moim zdaniem, znacznie istotniejszy jest wymiar etyczny, gdyż mamy nadprodukcję żywności, przy równoczesnej rosnącej skali ubóstwa w świecie i liczbie ludzi biednych, których nie stać na zaspokojenie podstawowych potrzeb żywnościowych.

Popieram działania Unii Europejskiej, które mają ograniczyć marnotrawstwo żywności do 2030 roku, co najmniej o 50 procent. Wymaga to oczywiście nasilenia działań w zakresie rozsądnego planowania produkcji rolno-spożywczej, jak również przechowywania i przetwarzania żywności. Ponieważ nie da się wyeliminować zupełnie zjawiska marnotrawienia żywności, Unia powinna wspierać te badania i technologie, które umożliwią odzyskiwanie jak najwięcej cennych surowców.

Janusz Zemke

Strasburg,

16 maja 2017 r.

Czytaj całość »

GALERIA LAUREATÓW KONKURSÓW

Obraz 1247

FUNDACJA im. JERZEGO SZMAJDZIŃSKIEGO

Obraz 1322

Strona Komisji Europejskiej po polsku

* Funkcjonuje specjalna strona internetowa Komisji Europejskiej w języku polskim. Zapraszamy do korzystania z jej treści TUTAJ

Staże i wizyty naukowe
w Parlamencie Europejskim

Pragnąc wnieść swój wkład w rozwój edukacji europejskiej i szkolenie zawodowe oraz umożliwić obywatelom poznanie zasad funkcjonowania instytucji, Parlament Europejski oferuje różne rodzaje staży i „wizyt naukowych” w Sekretariacie Generalnym PE oraz w innych instytucjach europejskich.

Czytaj całość »

Kalendarz

29 Maja 2017
Poniedziałek
Imieniny obchodzą: Bogusława, Magdalena i Maksymilian
Do końca roku zostało
216 dni.

Ostatnia aktualizacja

0

Aktualności

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Janusz Zemke: Będziemy mieli mniej osób przygotowanych do współdziałania z innymi armiami

1.04.2017  – Jeśli ograniczymy swój udział w Eurokorpusie, to Francuzi pewnie ograniczą swój udział w strukturach NATO w Polsce – mówi Janusz Zemke, europoseł, były wiceminister obrony narodowej w wywiadzie na łamach "Dziennika Bałtyckiego".


Rozmowa z Januszem Zemke, europosłem, członkiem Podkomisji Bezpieczeństwa i Obrony Parlamentu Europejskiego, byłym wiceministrem obrony narodowej

Platforma Obywatelska domaga się kontroli w Ministerstwie Obrony Narodowej m.in. w związku z planem ograniczenia roli Polski w Eurokorpusie. Twierdzi, że zmniejszenie tego zaangażowania będzie skutkować pogorszeniem zdolności obronnych Polski. Jak pan to ocenia? I o co właściwie jest ten szum, skoro Eurokorpus ma niewielką, sztabową rolę?
To korpus, który ma znaczenie symboliczne. Jest głównie efektem pojednania francusko-niemieckiego i dlatego też został usytuowany na granicy tych krajów. Tworzy go głównie sztab; dowództwo ma charakter wspólny, ale jednostki przyporządkowane do tego korpusu mają już charakter narodowy. Główne znaczenie jest związane z planowaniem i szkoleniem. Kadra korpusu bierze udział w różnych misjach unijnych, przede wszystkim w Czadzie, ale także w Somalii, Mali czy Republice Środkowej Afryki. To nie są misje bojowe, mają raczej charakter szkoleniowy i związany z pomocą humanitarną. Taka jest istota i uważam, że zgłoszenie się Polski do tego korpusu było decyzją słuszną. Dzisiaj, gdy mówimy o obronie Unii Europejskiej to musimy rozmawiać o rozwiązaniach międzynarodowych, dlatego że nie ma obecnie w UE żadnego państwa, łącznie z Francją czy Niemcami, które w razie jakiegoś poważnego zagrożenia byłoby się w stanie samodzielnie i skutecznie bronić. Każde z państw wchodzących w skład Unii czy NATO musi się oczywiście przygotowywać do obrony własnymi siłami, ale potem również do obrony o charakterze międzynarodowym. Po to zawiera się sojusze, żeby można było liczyć na innych. Dlatego, aby zwiększyć te zdolności, nasz udział w rozsądnych granicach w strukturach międzynarodowych jest słuszny. Eurokorpus uczy funkcjonowania w układzie międzynarodowym kadrę, którą mamy. To jest główny pożytek.

I te argumenty, gdy pan był wiceministrem obrony, przemówiły za tym, żeby Polska dołączyła do Eurokorpusu?
Tak, i takich decyzji było więcej. Polscy żołnierze służą w różnych dowództwach. To nie tylko Strasburg, są także np. w dowództwie korpusu w Turcji oraz innych strukturach o charakterze międzynarodowym. Cel był taki, żeby grupa oficerów, którzy są usytuowani w różnych korpusach, poznała procedury działania jednostek o charakterze międzynarodowym, regulaminy, ale także kadrę. Bo działając obok siebie trzeba się poznać.

Dlaczego korpus jest tworem niezależnym, a nie np. częścią NATO, czy ONZ?
Mamy tu dwie różne rzeczy. Eurokorpus nie jest strukturą NATO, tylko działającą wewnątrz Unii Europejskiej. A dlaczego? Ponieważ są takie misje, gdzie cały ciężar - przygotowanie, dowodzenie oraz wykorzystane siły - bierze na siebie Sojusz Północnoatlantycki, ale są też takie misje unijne, głównie w północnej Afryce, gdzie nie ma NATO. Ciężar spoczywa wówczas głównie na Francuzach, czy Hiszpanach. Czy jest to ważne z punktu Polski? Tak, dla nas jest istotne, co się dzieje w Afryce, a w Afryce Północnej w szczególności dlatego, że jeżeli jest tam jakiś totalny kryzys i bałagan to ludzie ruszają do Europy, a to ma wpływ na bezpieczeństwo europejskie.

Ale w takim razie czemu zamiast struktury mocno sztabowej nie stworzyć tego, o czym się mówi i tylko mówi od wielu lat, czyli grup bojowych UE?
Mamy kilkanaście grup bojowych, ale one niestety istnieją tylko na papierze i póki co żadna z tych grup nie została użyta w warunkach bojowych. Dlaczego? Ponieważ dotykamy suwerenności poszczególnych państw, tego kto będzie dowodził, na czyj rozkaz taka grupa będzie działała i kto sfinansuje do końca jej działanie. I to jest bariera, której wiele państw europejskich pokonać nie chce, bo uważa, że skoro ma wojsko, to nie chce, aby dowodził nim ktoś inny z Unii, a tym bardziej skoro ma jeszcze płacić za to.

Z drugiej strony, Polska „wykłada" sprzęt, a także ponad 100 osób, które wchodzą w skład Eurokorpusu i z tym również wiążą się wydatki.
Tak, ponosimy wydatki, ale u nas w Polsce nie ma zgody obecnych władz na to, żeby powoływać europejską armię. Polska nie należy do zwolenników tego rozwiązania, choć jest kilka państw, które chciałyby stworzyć taką wspólną armię. Trzon stanowi sześć 6 krajów: Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania, Belgia i Holandia. Są to państwa, które uważają, że trzeba stworzyć realną europejską siłę, która będzie liczyć kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Ale my chcemy rozwijać się wewnątrz NATO i uważamy, że nasze bezpieczeństwo będzie zapewnione przez Sojusz Północnoatlantycki.

I zostało to zapisane w Strategii Bezpieczeństwa RP...
Tak jest.

Wracając do Eurokorpusu - pojawił się argument, że Polska jako państwo delegujące, a nie państwo ramowe nie będzie miała prawa głosu. Tylko po co nam ten głos, jeśli i tak wszyscy uczestnicy zakładają, że celem korpusu jest bezpieczeństwo Europy? Jaką dałby różnicę?
Jeśli chodzi o tego typu struktury międzynarodowe, to mamy dwa poziomy uczestnictwa. Pierwszy podstawowy poziom to tzw. państwa ramowe, drugi to państwa stowarzyszone. Gdybyśmy byli państwem ramowym to kadra z Polski mogłaby pełnić dowódcze funkcje w korpusie. Wówczas musielibyśmy przekazać tam trochę więcej sił związanych głównie z łącznością i transportem. A więc bycie państwem ramowym oznacza większy wysiłek, ponieważ trzeba przekazać więcej kadry i większe zaplecze logistyczne. Z drugiej strony, dzięki temu mamy wpływ na to, co korpus robi, na całe dowodzenie. Ale ponieważ nie chcemy pełnić takiej funkcji, to będziemy państwem stowarzyszonym, które tak właściwie występuje w roli obserwatora.

Czyli ograniczenie tej roli będzie stratą dla Polski...
Tak, to spowoduje stratę. Wracam do punktu wyjścia - w realiach, jakie są dzisiaj w Europie trzeba się przygotowywać do funkcjonowania w układach międzynarodowych, po prostu. Podstawowa strata polega na tym, że będziemy mieli mniej osób przygotowanych do współdziałania z armiami typu francuską, niemiecką albo holenderską.

Innymi słowy rzecz w tym, na co zwracał uwagę np. gen. Polko, czyli wartości wszelakich misji i wspólnych działań jako poligonu, możliwości przygotowywania się do różnych sytuacji.
Tak jest. W wojsku czasy pokojowe są po to, żeby się szkolić, ćwiczyć i zgrywać. Udział w takiej strukturze daje na to szansę. To jest dzisiaj ważne dodatkowo z dwóch względów. Po pierwsze, biorąc jeszcze kilka lat temu aktywny udział w misji w Iraku dowodziliśmy dywizją wielonarodową i co pół roku mniej więcej 200 oficerów z Polski w niej służyło. Dzisiaj nie dowodzimy taką strukturą, więc tego doświadczenia już nie mamy. Po drugie, Polsce zależy i powinno zależeć na tym, aby przedstawiciele jak największej liczby państw NATO brali udział w strukturach międzynarodowych zlokalizowanych na ścianie wschodniej. Dla przykładu za chwilę będziemy tworzyli dowództwo międzynarodowe w Elblągu. Nam oczywiście powinno zależeć, żeby byli tam nie tylko żołnierze polscy i Stanów Zjednoczonych, ale także z najważniejszych i największych europejskich armii. Wojsko francuskie to pierwsza piątka armii Sojuszu Północnoatlantyckiego, więc nam, na udziale oficerów z Francji w strukturach na terenie Polski, powinno zależeć. A jeśli ograniczymy swój udział w Eurokorpusie, który z punktu widzenia Francji jest podstawowy, to Francuzi, moim zdaniem, wykorzystają to do ograniczenia swojego udziału w strukturach NATO w Polsce i innych państwach na ścianie środkowo-wschodniej.

Czyli są to transakcje wiązane.
Tak. Powiedzą nam: „Skoro wy się wycofujecie z korpusu, używając takiego argumentu, że kadra w większym stopniu jest potrzebna w dowództwach w Polsce, no to przykro nam, ale także musimy wycofać kadrę, która miała być u Was i przekazać do Strasburga". To jest transakcja wiązana.

I właśnie to mógł mieć na myśli Bogdan Klich, mówiąc kilka dni temu o decyzji dotyczącej ograniczenia naszej roli w Eurokorpusie jako o "odklejaniu Polski od Europy”?
Tak, jest to dokładnie to.

Rozmawiał: Tomasz Modzelewski
„Dziennik Bałtycki”, 1 kwietnia 2017 r.