Wydruk pochodzi ze strony: http://www.zemke.pl/aktualnosci/_news/1/0/4271/golub_dobrzyn__pytania_do.html

Golub-Dobrzyń. Pytania do posła J. Zemke Polskę w Unii

21.09.2017 Unia Europejska i jej bieżące problemy i wyzwania, to temat spotkania posła Janusza Zemke z mieszkańcami, działaczami lewicy, zwolennikami różnych opcji politycznych w Sali Urzędu Miasta Golubia-Dobrzynia.

Poseł Janusz Zemke zwrócił uwagę, że kilka lat temu problemy Unii były zupełnie inne. Wspólnota mierzyła się z możliwością pogłębienia światowego krachu finansowego, problem był też z Grecją…

Inna sytuacja jest teraz, nie ma obaw, że rozsypie się gospodarka. Od 20lat, to dziś jest najwięcej osób mających pracę. Jeśli chodzi o gospodarkę i inwestycje – jesteśmy na dobrej drodze – mówił poseł.
Pojawiły się natomiast inne problemy polegające na wzroście zagrożenia zamachami terrorystycznymi. Moja teza, że walka z islamistami przynosi efekty w Iraku i Afganistanie, ale oni robią wszystko, żeby walkę przenieść do Europy. W świecie zachodnim widzą głównego wroga.
Drugim wyzwaniem są uchodźcy. Mamy grupy ludzi, którzy uciekają przed wojną, a równocześnie Europa, która jest cywilizacyjnie atrakcyjna – przyciąga masę ludzi, którzy ryzykują życiem, by się do niej dostać.

W wyniku różnych działań poszczególnych państw i Unii Europejskiej fale napływu uchodźców się zmniejszają. Unia postanowiła nie czekać na kolejne fale, lecz podejmować działania tam, gdzie ci ludzie są, dlatego finansuje duże obozy na terenie Turcji, Libii i Jordanii. UE finansuje ich pobyt tam, aby po zakończeniu konfliktu mogli wrócić do siebie.

W tym roku odnotowano kolejny spadek fali uchodźców, ale zatrzymać się ich zupełnie nie da.

Trzecim problemem są tendencje eurosceptyczne. UE dotąd tylko się rozszerzała, a teraz mamy do czynienia z Brexitem, czyli opuszczeniem Unii przez Wielką Brytanię. To pierwszy przypadek w dziejach Unii.
W Austrii, Holandii i Francji były silne ruchy populistyczne, ale w ostatnich wyborach przegrały, więc ta tendencja osłabła.
Wyjście Wielkiej Brytanii będzie obfite w różnorodne skutki. Uderzy także w Polskę. Ponad 1 mln Polaków jest teraz na Wyspach i to największa grupa emigrantów. Mają oni prawa do świadczeń socjalnych (ich zachowanie było jednym z argumentów za koniecznością wyjścia z UE). Po rozwodzie WB z UE ich prawa nie będę już gwarantowane i mogą zależeć, np. od przepracowania 5 lat na terenie Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy wpłacają więcej do budżetu Unii niż otrzymują. Są co do wielkości drugim płatnikiem po Niemczech.

Po stronie beneficjentów środków unijnych stoi Polska, jako jedno z pierwszych państw, które biorą więcej niż wpłacają do wspólnego budżetu Unii. Na jedno euro uzyskujemy cztery. Kłopot zacznie się w 2019 roku, kiedy Brytyjczycy przestaną wpłacać swoje składki. Budżety UE są planowane na 7 lat. Projekty realizowane w Polsce są opóźnione o ok. 2-3 lat. Kiedy Polska będzie chciała zapłaty za faktury, wówczas wspólnych pieniędzy będzie mniej. Budżet UE tworzy się bowiem z wpłat członkowskich i nie ma w nim możliwości deficytu ani emitowania obligacji – tłumaczył Janusz Zemke.

W tej chwili najważniejsze jest bezpieczeństwo Polski.
Nasza historia i położenie geograficzne dowodzi, że nie możemy być państwem neutralnym. Musimy w interesie Polski mieć mocne zakorzenienie na Zachodzie. Daje nam to Unia Europejska, która nie tylko pozwalam nam na wyrównywanie poziomu rozwoju z resztą Europy, ale też jest gwarantem naszego bezpieczeństwa.

Dochodzą mnie głosy wątpiące: – że po co nam Unia, skoro mamy NATO, którego trzonem są USA? Na świecie mamy stały punkt zapalny na Bliskim Wschodzie. 70 % energii Europa musi importować, jesteśmy wrażliwi na zawirowania w tej dziedzinie. Niestety, mamy jeszcze do czynienia z bardzo nieciekawą sytuacją na półwyspie Koreańskim. USA nie mogą mieć tak rozproszonych wojsk, które już są w Zatoce Perskiej. Sytuacja może wymusić od USA dyslokację sił kosztem Europy, natomiast żadne państwo w Europie nie ma takiej siły zbrojnej, aby przeciwstawić się samodzielnie ewentualnej agresji Rosji. Dlatego musimy traktować Unię Europejską jako filar naszego bezpieczeństwa.

Jedno z pytań z sali dotyczyło miejsca Polski w Unii Europejskiej.
– Unia jest dobrowolnym zgromadzeniem państw, które tego chciały. Możemy z niej wyjść, ale musiałoby się to odbyć w ogólnopolskim referendum i przy świadomości skutków, czyli np. przywrócenia cła na towary, braku dopłat do rolnictwa, powrotu paszportów. Wstępując do Unii musieliśmy się zgodzić, że będziemy przestrzegać podstaw prawa, demokracji. Wstępowaliśmy po referendum, a orędownikiem wejścia do UE był papież Jan Paweł II. Grupa wyszehradzka nie jest żadną przeciwwagą dla UE, bo ma sprzeczne interesy. Słowacja ma euro, a Polska optuje za utrzymaniem narodowej waluty. W przypadku tworzenia odrębnego budżetu dla krajów z euro, Słowacja będzie miała inne priorytety. Różni te kraje także stosunek do Rosji - Orban szuka w Rosji sojusznika gospodarczego. Trójmorze także nie jest alternatywa Unii Europejskiej, bo brakuje wewnątrz tej grupy własnych finansów na wielkie przedsięwzięcia infrastrukturalne, które planują.

Inne pytanie, czy będzie możliwe zachowanie wartości polskich w UE?
– Unia nie ma na celu unifikacji krajów narodowych, przecież tworzą ją państwa o różnym wieku – od 2 tys. lat Grecji, różnych religii (katolicy, protestanci, prawosławni). W założeniu Unii jest zachowanie różnorodności jej członków.

Czy poseł jest za ubieganiem się o reparacje wojenne od Niemiec?
– Polska, jeśli chodzi o majątek narodowy i pierwiastek ludzki, poniosła straszliwe straty i nie ma tu dyskusji. Pytanie ma charakter prawny i polityczny. Jako prawnik nie widzę żadnej możliwości. W Poczdamie mocarstwa zwycięskie i Francja podpisali, że 15 % reparacji Polska ma dostać od kwoty reparacji rosyjskich, których Rosja zrzekła się w 1953 roku. Prawnie nie da się tego teraz rozstrzygnąć. Dyskusja może spowodować, że wróci temat Prus Wschodnich i całych Ziem Odzyskanych. Prawnie nie widzę ścieżki, a politycznie mam wątpliwości.

Czy będą sankcje wobec Polski?
– Jestem przeciwko sankcjom finansowym wobec Polski. Pieniądze te zostałyby potrącone z pieniędzy wypłacanych Polsce w ramach funduszy pomocowych i nie straciłby na tym rząd, ale Polacy, bo mniej pieniędzy trafiłoby do nich – wyjaśniał poseł Janusz Zemke.

Opr. tm, nim

Fot. Tomasz Mokos

21 września 2017 r.