Wydruk pochodzi ze strony: http://www.zemke.pl/uwazam_ze/_news/3/7/2389/atak_na_baze_w_ghazni.html

Atak na bazę w Ghazni

Wiadomość o ataku na polską bazę w Ghazni w Afganistanie jest informacją bardzo niepokojącą. Tymczasem czytam i słucham o próbach bagatelizowania tego, mówienia, że nasi żołnierze dali sobie radę, że żołnierzom chwała, bo odparli atak i żaden nie zginął (choć zginął żołnierz amerykański). Tak można mówić oceniając fakty powierzchownie, ale jest jednak druga warstwa wydarzeń, poważniejsza.

Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, jak do takiego ataku mogło dojść, bo z tego, co ja wiem, to tam była próba dostania się do wnętrza bazy. Wtedy straty mogłyby być wielokrotnie większe.

Rzecz w tym, że każda taka baza (w bazie w Ghazni byłem kilka razy, to jest baza na ponad tysiąc ludzi) ma otaczające pierścienie obronne, które ją zabezpieczają od zewnątrz. To nie powinno być tak, że na odległość ataku skutecznego ktoś się może zbliżyć do bazy.

Trzeba odpowiedzieć na pytanie, co się stało, czy miało to znamiona ataku terrorystycznego, bo atakujący mogli wjechać rozpędzonym pojazdem wyładowanym środkami wybuchowymi – dla przykładu. Czy też – być może – brali w tym udział jacyś Afgańczycy, którzy w tej bazie pracowali przedtem, coś dostarczali itp. To wymaga refleksji. Znając kolegów z wojska, jestem przekonany, że dowództwo operacyjne i polski wywiad przeprowadzają takie analizy w tym momencie.

Zdarzenie to pokazuje, że wycofanie wojsk z Afganistanu nie będzie takie proste, że – niestety – należy się liczyć z tym, że talibowie będą atakowali do końca. Czyli inaczej mówiąc, misja, która się kończy w przyszłym roku będzie bardzo niebezpieczną do ostatniego momentu, kiedy na terytorium Afganistanu będzie polski żołnierz.

Janusz Zemke

Bruksela, 29 sierpnia 2013 r.

***